Miałem 315 tysięcy i marzenie, które wydawało się niemożliwe. Wtedy postanowiłem złamać wszystkie zasady, które mnie paraliżowały.
'To za mało!' - usłyszałem przez telefon stanowcze 'nie' sprzedającego.
340 tysięcy. Ta wywoławcza to jedna z najniższych cen na rynku. Chcę to mieszkanie. Mam tylko 315.
A właśnie zaproponowałem jeszcze mniej.
Moje wahanie było jak kotwica, która trzymała mnie w bezpiecznej, ale nudnej zatoce. Nigdy nie byłem dobry w negocjacjach, ani śmiały. Za bardzo się przejmuję tym, co pomyślą inni. Nie chciałem obrazić sprzedającego. 'Co on sobie o mnie pomyśli?' - ta myśl paraliżowała mnie przez lata. Od dzieciństwa miałem problem, by zawalczyć o swoje.


czytaj całość »
czytaj całość »